Rozdroża życia

Człowiek nie raz na swojej drodze życia trafia na rozwidlenie dróg, na wybór. Wielu nie tylko się nad nim nie zastanawia, ale nawet nie podejmuje go świadomie. Jakby na każdym skrzyżowaniu jechać prosto, bez celu, przed Siebie, z nadzieją, że trafi się w obiecane miejsce.

Idź do światła…

Kiedy jest „dobrze” to szukamy stabilizacji. Chcemy, żeby tak zostało. Kiedy jest „źle” to chcemy zmiany, chcemy, by było nam lepiej. To naturalne, tak samo jak ciągła zmiana. To jak podróż w której nie można się zatrzymać. Ile trzeba nią wędrować, by zrozumieć, że się błądzi? Ile trzeba czasu, by znaleźć cel? Dla wielu życia nie starczy, bo przecież można kręcić się w kółko… Można stracić życie uganiając się za protezami szczęścia. Można zgubić się w klatce szukając wolności. Można też iść za ślepymi w otchłań niemocy samemu stając się ślepym.

Wiem, że możliwe jest też odnalezienie celu i chociaż nie znałoby się całej trasy, to wystarczy kierunek. Jadąc samochodem widzi się tylko niewielki fragment drogi przed sobą, a przecież jak się przestanie błądzić, to nie ważne którędy się pojedzie, to trafi się do celu. Problem w tym, że większość zaczyna w ciemnym lesie bez wiedzy o istnieniu samochodu. A czas ucieka. Życie duszy jest wieczne, ale nie nieskończone. Skąd macie pewność, że kolejnym razem będziecie mieli lepsze warunki?

By ruszyć w podróż trzeba się najpierw odzyskać i dobrze się do niej przygotować. Później leci już z górki… aż do następnego wzniesienia 🙂 Chcecie drogi na skróty? Nie ma, ale można stracić czas na jej szukanie. O to właśnie chodzi naszym oprawcom.

Wasz P